
Fotogramy. Nad nimi glowy w szklanych kulach - imituja lampy oswietlajace zdjecia. Lampy przywodza na mysl trofea mysliwskie. Na zdjeciach zamieniaja sie w magiczne przdmioty kultu. Oczekuja na swoja gre. Uzyskuja status "bezpiecznych" glow - glow, ktore juz sie znalazly albo ulokowaly (jak lokuje sie kapital) w obliczu chwaly i prestizu. Nie sa narazone na zniewage czy ubostwo, czy tez nedze ludzka: przez wybor wedruja w inny swiat, swiat lepszych doznan.
Na jednych fotogramach kule znalazly sie w posiadaniu maklera gieldowego, ktory czuje ich wartosc. Trzyma je pieczolowicie i czule, z wyrazna satysfakcja na twarzy. Trzyma je jak cos, w czym ulokowany zostal kapital. Kapital, ktorego posiadanie tak nas cieszy.
Na innych fotogramach wyrachowany, idealny biznesmen - z tych, co to swoim pracownikom zalecaja lekture ksiazek typu "Magia i handel" w nadziei na zwiekszenie wydajnosci ich pracy i osiagniecie wiekszych zyskow. Magik, zongler zonglujacy ludzkimi namietnosciami. Posiadanie i triumfowanie - kazdy z nas nosi je w sobie. Potrzebuje ich. Posiadanie przyjmuje tu jednak szczegolna postac. Jest to posiadanie emocji, tak jak w magicznych przedstawieniach (np. show Ziegfried and Roy), gdzie przedmioty i ludzie traca materialna postac i staja sie zludzeniem.
Zamkniety w kloszu swiat posiadajacych staje przed nami, paradoksalnie, otworem - wystarczy odrobina zmyslu wyobrazni lub abstrakcji. Kazdy triumfuje w sobie. A przeciez moze okazac sie, ze przedmioty, ktore tak lubimy i ktorych tak potrzebujemy dla naszego komfortu psychicznego i estetycznego moga rodzic w nas tylko zludzenia, odslonic nasza ulomnosc. Tym, czym sie kierujemy jest glod estetycznego widzenia, tak w podejsciu do czlowieka jak i do przedmiotu. On nas kreuje, inspiruje i daje poczucie istnienia. Towarzyszaca nam sklonnosc do identyfikacji z ludzmi i selekcji ludzi, twarzy i przedmiotow dominuje w nas. Trudno jest sie z tego otrzasnac, aby ZOBACZYC - "uspokoic oko". Jestem kolekcjonerem widzenia, estetyki gestow, poz, mimiki twarzy, spojrzeñ, ruchow dloni, wlosow, ulotnych fluidow.
Jestem zarazony patrzeniem i wyborem (selekcja) przez "uformowana" - gdzies "poza mna" - estetyke mojego widzenia. Jestem zarazony pragnieniem trwalego podziwiania, tropieniem ludzkiego piekna w schludnosci obycia, wyrazania sie, chodzenia. Trudno nie ulec temu - przeciez to ciagle pozowanie jest takie piekne! Jestem kolekcjonerem, zapraszam do ogladania swoich zbiorow (sa to, dla mnie oczywiscie, skarby), chce sie nimi dzielic, lecz nie do koñca wszystko odkrywac, ujawniac. Pragne wywolac stan podobny do tego, ktory towarzyszy wchodzacym do egipskiej piramidy lub na wystawe sztuki wspolczesnej. Stan irytacji zagadkowoscia i obcoscia wnetrza oraz przedmiotami, ktore wnetrze to wypelnaja: stan malosci wobec ogromu i glebi. Stan, tak naprawde, nieposiadania. Dopiero wtedy, kiedy doznamy pewnej nierealnosci tej przestrzeni, to stanie sie ona dla nas dostepna, nadal pozostajac ulotna, jak powidoki w gorach albo szadz na drzewach zima: wiedzac, ze to nasze wlasne oczy to widza, bezpiecznie mozemy im zaufac. Skoro to widzimy, to jest to w nas, bez obaw.
Wybralem na bohaterow moich fotografii ludzi, dla ktorych poczucie slawy jest jak powietrze. Mowia: "Przeciez musze byc slawny, inaczej spotka mnie obled". Musza wiec kolekcjonowac. To kwestia percepcji i ostrosci widzenia. Nasze czasy zaabsorbowane przedmiotem wymuszaja kolekcjonowanie.
Kolekcjonuje sugestie, mistyfikacje i nietypowe zachowania ludzkie. One podtrzymuja moja pasje. Moja sztuka jest utrwalaniem stanow estetycznych i powiekszaniem mojej "kolekcji widzenia".
Krakow 27.11.1995.

Centrum Sztuki Wspolczesnej, Zamek Ujazdowski
Al.Ujazdowskie 6,
00-461 Warszawa, Polska
tel: (48 2) 628 12 71-3, (48 2) 628 76 83
fax: (48 2) 628 95 50